Czas najwyższy podzielić się z Wami efektami tej dla mnie niezwykłej sesji plenerowej. Angelika i Kuba przybyli na sesję przygotowani jak mało kto, mama własnoręcznie ułożyła dla Angeliki trzy bukiety ślubne, co mnie ogromnie wzruszyło. Na początku może nieco borykaliśmy się z obecnymi jeszcze na miejscu plażowiczami, ale chwile później pogoda zaczęła nam sprzyjać i wygoniła ich do domu :). Okazało się, że moja para podobnie jak ja jest zdania, że z cukru nie jesteśmy i zaczęliśmy eksplorować cały teren, bez ograniczeń. A Angelika została moją mistrzynią i na koniec wskoczyła do wody. Wiatr, ciemne chmury i deszcz gdzieś bardzo niedaleko – na jeziorze, dodały sesji smaczku i charakteru. Co sądzicie?