Sesja Oli, Michała i Zuzki odbyła się w poznańskiej dżungli. Mam ogromną słabość do tego miejsca, jeszcze z lat dziecięcych. Czy istnieje lepsza alternatywa na rodzinną sesję plenerową? Ogrom tropikalnych roślin, rybki, skrzeczące papugi i zawsze pewna ‚pogoda’. Dobrze się tu czują i rodzice i dzieci.

Wyszła nam urocza, bardzo naturalna i ciepła sesja, która mam nadzieję będzie piękną pamiątką z czasów oczekiwania.